Hej! :)

Wakacyjna aura nie sprzyja mojej blogowej twórczości. Jest tak cieplutko, że aż szkoda siedzieć w czterech ścianach, a wolny czas pozwala na odrobinę lenistwa ... Z tego też powodu ominęłam ostatni tydzień projektu "Wakacyjne inspiracje" i dlatego też tak mnie tutaj ostatnio mało. Wstyd mi i smutno i głupio :( Mam nadzieję, że wybaczycie!
Dzisiaj spróbowałam przygotować dla Was zdobienie, które określić już chyba można hitem ostatnich miesięcy - azteckie wzory. Ponieważ było to moje pierwsze podejście do tego typu wzorków postanowiłam, że nie będę samej siebie rzucać od razu na głęboką wodę - dlatego też zdobienie pojawiło się tylko na jednym paznokciu. Jeśli tylko macie ochotę, możecie przyozdobić wszystkie paznokcie tym samym wzorem. Można też zaszaleć i na każdym zrobić nieco inny wariant kolorystyczny lub inne kreseczki/kropeczki/trójkąciki itp., itd. :)
Dodatkowo chciałam Wam dzisiaj pokazać mój nowy lakierowy nabytek - lakier nr 462 z Miss Sporty, ale o tym później.
Jeśli chodzi o wykonanie takiego wzorku, to niestety nie ma na to chyba łatwego przepisu. Trzeba się uzbroić w cierpliwość i malować, to co chcecie mieć na pazurkach, bardzo cieniutkim pędzelkiem.
Jedyne ułatwienie jakie przychodzi mi do głowy to:
- malujemy najpierw cały paznokieć na czarno
- przyklejamy poziomo bardzo cieniutkie paseczki taśmy klejącej
(wiem, że jest do kupienia taka bardzo cieniutka taśma do tego typu zdobień)
- malujemy kilkoma kolorami poziome paski, które oddzielone będą od siebie czarnymi kreseczkami po tym jak oderwiemy taśmę
- robimy wzorki (na to nie ma rady, trzeba się pobawić cieniutkim pędzelkiem)
Mam nadzieję, że napisałam to dość zrozumiale :P
Ja swoje zdobienie zrobiłam troszkę inaczej - mniej więcej tak:
A tak się prezentuje na paznokciach:
Tak jak wspomniałam - było to moje pierwsze podejście więc nie wyszło jakoś mega hiper super fantastycznie. Na pewno będę jeszcze nie raz próbować, bo moim zdaniem to bardzo fajna zabawa (ale dla cierpliwych) i ciekawie to wygląda na paznokciach.
I jeszcze wspomniany lakier:
Jest to już chyba mój setny lakier z Miss Sporty - bardzo je lubię. Ten egzemplarz w niczym nie odbiega od moich dotychczasowych nabytków:
- przy nakładaniu nie tworzą się smugi;
- nie za rzadki, nie za gęsty;
- wygodny, gruby, zaokrąglony pędzelek;
- wystarczą dwie warstwy do pełnego krycia;
- szybko wysycha;
- nie odpryskuje, ale delikatnie ściera się na końcach;
- koszt ok. 6 zł.
Czego chcieć więcej? :)
Kolor bardzo przypadł mi do gustu! Nie jest to klasyczna czerwień, nie określiłabym go też jako koral - według mnie jest to taki czerwony złamany różem.
A jak Wam się podobają wzór oraz kolor lakieru?